Reprodukcja

autor: dar_wro
11 komentarzy

Wielokrotnie w dyskusjach na forach pojawia się stwierdzenie, że ochrona praw do zdjęcia, to w zasadzie „psu na buty”, gdyż nie wiemy ile osób z naszego zdjęcia zrobiło sobie tapetę na komputerze.  Poza tym jest problem, jak ścigać takie osoby i jak dochodzić swoich praw? Problem polega na tym, że nie ma problemu. Nie ma kogo i za co „ścigać”. Ustawa wprowadza bowiem regulację w zakresie użytku prywatnego. Dozwolony użytek prywatny, o którym mowa w art. 23 Ustawy, dotyczy bowiem również fotografii, skoro fotografia jest utworem.

Art. 23. 1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym.
2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.

W świetle powyższego przepisu można nie tylko sobie zrobić tapetę z cudzego zdjęcia na komputerze, ale również można je wydrukować i powiesić na ścianie w sypialni. I wszystko zupełnie legalnie. Warunek jest jeden – fotografia musi być rozpowszechniona i to rozpowszechniona legalnie (utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie – art. 6 ust. 1 pkt 6 Ustawy). Czy zdjęcie może wisieć tylko w sypialni? Czy druga kopia może wisieć w korytarzu, a trzecia w salonie? Korzystamy  z „uprzejmości ustawodawcy” i całkiem za darmo drukujemy sobie zdjęcie – bez zgody i wiedzy autora lub właściciela praw majątkowych – dlatego też ustawodawca zawęża nam pole działania. Mamy prawo do korzystania z jednego egzemplarza, co wynika z treści art. 23 ust. 2 Ustawy. Nie ma więc przyzwolenia na reprodukcję na większą skalę. Proceder korzystania z dobrodziejstwa art. 23 Ustawy przestaje być legalny, jak ktoś zacznie reprodukować zdjęcie i je sprzedawać lub w inny sposób wprowadzać do obrotu. W takim bowiem wypadku przestajemy mieć do czynienia z użytkiem osobistym, a wprowadzający reprodukcje do obrotu narusza majątkowe prawa autorskie podmiotu, który je posiada.

Ps. Jeżeli ktoś już zaciera ręce, że na podstawie art. 23 Ustawy będzie mógł korzystać za darmo np. z CS5, to śpieszę poinformować, że dozwolony własny użytek osobisty nie znajduje zastosowania do programów komputerowych (art. 77 Ustawy). Tak więc CS5 trzeba kupić, czy się to komu podoba, czy nie.

11 komentarzy
0

Może Ci się również spodobać

11 komentarzy

ka_tula 26 września 2011 - 20:37

“Tak więc CS5 trzeba kupić, czy się to komu podoba, czy nie.” – szkoda 🙁

Odpowiedz
Piotr 26 września 2011 - 21:25

No nie ma zmiłuj, Ka_tula – prawo jest prawo, trzeba to trzeba, nie ma, że chcesz sobie GIMP-a używać :))
Może spytaj Pana Mecenasa – może się zlituje i jak już kupisz tego CS5 to pozwoli używać nadal GIMP-a :))

Odpowiedz
dar_wro 26 września 2011 - 21:34

Ty tu nie kombinuj, wiesz o co chodzi – Panie cenzor 😉

Odpowiedz
Piotr 26 września 2011 - 22:32

O zmuszanie biednej czarownicy przez krwiożerczego papugę do wysupłania ostatniego grosika na konto zagranicznego koncernu? 😛

Odpowiedz
dar_wro 26 września 2011 - 22:47

Kuglarzu 😉

ka_tula 27 września 2011 - 07:11

i tak w końcu się ugnę i kupię psa 😉 bo gimp przestaje mi wystarczać. A że czarownica biedna to inna sprawa.

jfuks 27 września 2011 - 08:01

To kup w USA – zapłacisz połowę, przesyłka 40 zł, cło i podatek nie dotyczy oprogramowania 😉

ka_tula 27 września 2011 - 09:23

pewnie niedługo do tego dojrzeję jak jeszcze troche gimp mnie powkurza. Bo jak tylko probuje ruszyc balans bieli to wychodza mi przejscia tonalne 🙁 może na miniaturce niezbyt widoczne ale na duzym wydruku strasznie wyją :(((

dar_wro 27 września 2011 - 09:32

Głowy nie dam, bo nie jestem podatkowcem,ale chyba VAT od licencji (import usługi) płaci się wg siedziby licencjobiorcy, czyli… w Polsce.

Napisz komentarz

Strona korzysta z cookies. Mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza. Możesz oczywiście tą funkcję wyłączyć w swojej przeglądarce. Akceptuję Czytaj więcej

error: Uwaga: Treść jest chroniona !!