Albo tym wpisem uda mi się trochę odczarować rzeczywistość, albo włożę kij w mrowisko. 🙂 Chodzi bowiem o zdjęcia wakacyjne zrobione przez przypadkowych przechodniów. Temat został wywołany przez Gazetę w tekście ?Wrzuciłeś zdjęcia z wakacji? Możesz słono za to zapłacić?, a dzisiaj dodatkowo trafił na Fotoblogię we wpisie ?Fotografując na wakacjach, prawie każdy z nas łamie prawo??. No to czas na krótki cytat z wywiadu zamieszczonego w Gazecie.
?Prawo autorskie mówi, że autorem jest osoba, która zrobiła dane zdjęcie i że to ona jest posiadaczem praw do niego. Dlatego, jeżeli na wakacjach poprosiliśmy kogoś o pstryknięcie nam fotki, powinniśmy poprosić też o zgodę na jego wykorzystanie, żeby wszystko odbyło się zgodnie z literą prawa. Jeśli wrzucamy je na Facebooka czy gdziekolwiek indziej bez takiej zgody, to dochodzi do łamania prawa i nie ma znaczenia to, że to my znajdujemy się na fotografii.?

Dzisiaj kilka słów na temat zdjęcia. Przyjmuje się, że po usłyszeniu trzasku migawki powstaje utwór. O fotografii, jako utworze w rozumieniu Ustawy pisałem już kilkakrotnie na blogu. Znalazłem ciekawe – jeszcze gorące, bo z 22 marca 2013 r. – orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Białymstoku (




Jeżeli po zobaczeniu jego fotografii wsiadłbym w samolot i zrobił ?moje zdjęcie?, to mielibyśmy do czynienia z inspiracją, a nie utworem zależnym. Bez proszenia się mógłbym ze zdjęciem robić wszystko, co mi się żywnie podoba 😉 .
