Pejzaż Kapadocji w pierwszych promieniach słońca

Zdjęcia z wakacji

autor: dar_wro
3 komentarze

Albo tym wpisem uda mi się trochę odczarować rzeczywistość, albo włożę kij w mrowisko. 🙂 Chodzi bowiem o zdjęcia wakacyjne zrobione przez przypadkowych przechodniów. Temat został wywołany przez Gazetę w tekście „Wrzuciłeś zdjęcia z wakacji? Możesz słono za to zapłacić”, a dzisiaj dodatkowo trafił na Fotoblogię we wpisie „Fotografując na wakacjach, prawie każdy z nas łamie prawo?”. No to czas na krótki cytat z wywiadu zamieszczonego w Gazecie.

Prawo autorskie mówi, że autorem jest osoba, która zrobiła dane zdjęcie i że to ona jest posiadaczem praw do niego. Dlatego, jeżeli na wakacjach poprosiliśmy kogoś o pstryknięcie nam fotki, powinniśmy poprosić też o zgodę na jego wykorzystanie, żeby wszystko odbyło się zgodnie z literą prawa. Jeśli wrzucamy je na Facebooka czy gdziekolwiek indziej bez takiej zgody, to dochodzi do łamania prawa i nie ma znaczenia to, że to my znajdujemy się na fotografii.

Żeby nie było, że na F-LEX kopiuje się cudze materiały bez zgody, to przypominam przepis art. 29 Ustawy dotyczący prawa cytatu („Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.”) W zasadzie należałoby uznać, że wszystko, co zawiera cytowana treść, jest prawdą.  Jest to jednak prawda generalna, wynikająca z przyjęcia a priori, że każde zdjęcie jest utworem. Ustawa obejmuje ochroną różnego rodzaju utwory,  w tym również utwory fotograficzne (art. 1 ust. 2 pkt 3). Nie zawsze jednak każde zdjęcie będzie miało przymiot utworu. Kilkakrotnie pisałem na blogu, że niedopuszczalne jest stawianie znaku równości pomiędzy zdjęciem a utworem. Jeżeli zdjęcie można zakwalifikować jako utwór („Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór).”), to podlega ochronie przewidzianej w Ustawie. Jeżeli jednak nie będzie ono spełniało tych cech, nie jest w kręgu zainteresowania prawa autorskiego. Poza tym nie zawsze ten, kto nacisnął spust migawki, będzie twórcą, któremu przysługują wszelkie osobiste i majątkowe prawa autorskie. Żeby nie powielać tego, co już dokładnie kiedyś zostało napisane, pozwolę sobie zaprosić zainteresowanych do zajrzenia do tekstu „Autoportret”, gdzie też zostało ukute przeze mnie pojęcie Pana „Push The Button”. O sądowych próbach i zmaganiach z odpowiedzią na pytanie „co nie jest utworem fotograficznym podlegającym ochronie” pisałem w „Grze w zielone”.

Tak więc zdjęcie zrobione przez poproszonego przypadkowego przychodnia może w ogóle nie podlegać ochronie, bo nie będzie spełniać wymogów przewidzianych dla utworu, albo może być wykonane przez Pana „Push The Button” (wszystko mu  na dzień dobry ustawiłeś, łącznie z kadrem, a jego rola została ograniczona do funkcji wyzwalacza migawki), albo zdjęcie zrobił Ci… McNally i wtedy może zajść sytuacja opisana w powyższym cytacie.

PS. Nie toleruję i nie będę (mam do tego prawo) wypowiedzi typu (tu znowu cytat z Gazety): „Niestety – nieprzestrzeganie prawa jest jedyną szansą na to, że żeby nie doszło do paraliżu naszego życia.” Żeby było bardziej dramatycznie edytor dodatkowo wyboldował to zdanie. W jakim celu? Nie wiem. Zamiast pisać takie farmazony może warto byłoby zastanowić się, czy rzeczywiście będziemy mieli do czynienia z nieprzestrzeganiem prawa. Czy jest szansa na „zalegalizowanie zdjęć”?

Osobiście uważam, że w takiej sytuacji mogłaby mieć zastosowanie klauzula zawarta w art. 5 kodeksu cywilnego.

Art. 5. Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony.

3 komentarze
0

Może Ci się również spodobać

3 komentarze

yehood 6 sierpnia 2013 - 18:00

Wyboldował.. bo łatwiej było sięgnąć do próźni miedzy uszami po taką bzdurę niźli poszukać u źródeł.. czy choćby w necie takiego Fleksa sobie poczytac.

Odpowiedz
dar_wro 6 sierpnia 2013 - 18:35

🙂

Odpowiedz
szalas 7 sierpnia 2013 - 09:57

GW ma ostatnio coraz ciekawsze publikacje… zaczynam rozważać prenumeratę 😉

Odpowiedz

Napisz komentarz

Strona korzysta z cookies. Mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza. Możesz oczywiście tą funkcję wyłączyć w swojej przeglądarce. Akceptuję Czytaj więcej

error: Uwaga: Treść jest chroniona !!