SPN

autor: dar_wro
3 komentarze

O fotografowaniu dzikich zwierzaków, a w zasadzie o regulacjach prawnych w tym zakresie pisałem na F-LEX w zeszłym roku w „Bubo bubo”. Dzisiaj temat powraca ze względu na parki narodowe. Wczoraj Piotrek podesłał mi linka z cennikiem Słowińskiego Parku Narodowego, w którym widnieje pozycja dotycząca opłat za filmowanie i fotografowanie.  Z kontekstu rozmowy można było się domyśleć, że „wytropił kolejną aferę” godną F-LEXa. 🙂

Niestety nie ma afery, przynajmniej afery pod względem prawny. W tym celu musimy sięgnąć po lekturę ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (tj. z 2009 r. Dz.U. nr 151, poz. 1220 z późn. zm.).  Zgodnie z treścią art. 8e. ust. 1. dyrektor parku narodowego realizuje ustalenia planu ochrony, o którym mowa w art. 18, lub zadań ochronnych, o których mowa w art. 22, oraz wydaje zarządzenia dotyczące funkcjonowania parku narodowego, w tym określające sposoby udostępniania obszarów parku narodowego. Ustawa daje możliwość pobierania opłaty za wstęp do parku narodowego lub na niektóre jego obszary oraz za udostępnianie parku narodowego lub niektórych jego obszarów. Opłaty te ustala dyrektor parku narodowego (art. 12 ust. 3 i 4). Tak też zrobił Dyrektor Słowińskiego Parku Narodowego wydając w dniu 2.01.2012 stosowne zarządzenie,  w którym ustalił m.in. opłaty za fotografowanie i filmowanie. Czy mógł ustalić takie opłaty? No niestety tak. Tajemnica kryje się w pojęciu „udostępnianie”. Wyjątkowo ustawodawca zdefiniował pojęcie udostępniania. Za udostępnianie (art. 5 pkt 22) rozumie się umożliwianie korzystania z parku narodowego, rezerwatu przyrody lub niektórych ich obszarów i obiektów w celach naukowych, edukacyjnych, turystycznych, rekreacyjnych, sportowych, filmowania, fotografowania, a także w celach zarobkowych.  Jak pisałem na wstępie, afery nie ma.

Cennik określa dwie główne kategorie: fotografowanie edukacyjne i fotografowanie w celach zarobkowych. Opłaty za cele zarobkowe zostawmy w spokoju, bo są jasno i klarownie określone. Zresztą każdy zawodowiec jest „profi”, a przynajmniej zawsze tak jest traktowany w procesach sądowych. Od zawodowcy zawsze wymaga się więcej, niż od Kowalskiego. Kto chce zarabiać w parku musi płacić i to wcale nie mało.

Co z amatorami?

Amator nie ma zakazu fotografowania w tymże parku, ani obowiązku wnoszenia opłat za fotografowanie, pod warunkiem, że nie schodzi ze szlaków turystycznych. Każde zejście ze szlaku turystycznego jest dopuszczalne tylko za zgodą Dyrektora SPN. W przypadku „zdjęć non-profi” (nie w celach zarobkowych) dopuszczalne jest uzyskanie zgody na zdjęcia poza szlakami tylko w celach edukacyjnych. Niestety dyrektor nie zdefiniował, co jest a co nie jest celem edukacyjnym. W sumie nie musiał, bo każda zgoda i tak jest decyzją uznaniową. Miło by jednak było wiedzieć, kto ma szanse uzyskać taką zgodę.

Jeżeli jednak zdecydujemy się „pogrzeszyć”, to należy pamiętać że zejście z wyznaczonej trasy może skończyć się dla nas wizytą w sądzie grodzkim, albowiem kto umyślnie narusza zakazy obowiązujące w parkach narodowych podlega karze aresztu albo grzywny (art. 127. pkt 1 a). Nie będziemy jednak odpowiadać za „nielegalne fotografowanie bez zgody dyrektora”, a za zejście ze szlaku. W parkach narodowych zabroniony jest bowiem ruch pieszy, rowerowy, narciarski i jazda konna wierzchem. Zakaz ten nie dotyczy szlaków i tras narciarskich wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego (art. 15. Ust. 1. pkt 15).

Miłego fotografowania! 🙂

3 komentarze
0

Może Ci się również spodobać

3 komentarze

Piotr 4 marca 2012 - 00:18

„wytropił kolejną aferę” godną F-LEXa.

No gdzieżbym podejrzewał, jakoby F-LEX zajmował się działalnością aferalną 😉

Amator nie ma zakazu fotografowania w tymże parku, ani obowiązku wnoszenia opłat za fotografowanie, pod warunkiem, że nie schodzi ze szlaków turystycznych.

A to zależy, jak definiowany jest amator, bo zdarza się, że właściciel statywu amatorem być przestaje. Już nie wspominam, że nie wiem jak ktoś miałby przekonywać, że D3s to on ma amatorsko 🙂

Kto chce zarabiać w parku musi płacić i to wcale niemało.

A to zależy, kto zarabia i jak. Bo dla ekipy kręcącej reklamówkę nowej Hondy to te 6 tysięcy za dzień to cena jak za waciki, natomiast pejzażysta musiałby naprawdę sporo zdjęć sprzedać, żeby mu się te 2500 zł opłaty zwróciło. Ale to na marginesie i tylko do tych, którzy myślą nad zarabianiem na pejzażu 🙂

Odpowiedz
dar_wro 4 marca 2012 - 09:46

W cenniku jest mowa o fotografowaniu w celach zarobkowych. Tak więc mój podział na profi – amator może być błędny ;-).
Ale tym bym się nie przejmował. Chociaż oczywiście jest denerwujące, że w naszym kraju, na każdym kroku trzeba komuś coś udowadniać, wyjaśniać, bądź się tłumaczyć. Swoją drogą wiele osób zapomina, zwłaszcza urzędników, że to już za rządów M.Rakowskiego została wprowadzona jeszcze w okresie PRL zasada “Co nie jest zakazane, to jest dozwolone”. Teraz mamy, którąś tam RP, a urzędnik, jak za starych powojennych czasów, chce na wszystko bumagę 😉

Odpowiedz
Piotr 4 marca 2012 - 17:11

A to całkiem sporo ekonomistów twierdzi, że największa wolność gospodarcza była za czasów późnego Rakowskiego. Później, już po obaleniu komunizmu, śrubę różnych regulacji i reglamentacji tylko się podkręca.

Odpowiedz

Napisz komentarz

Strona korzysta z cookies. Mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza. Możesz oczywiście tą funkcję wyłączyć w swojej przeglądarce. Akceptuję Czytaj więcej

error: Uwaga: Treść jest chroniona !!