Update 30.05.12 – Zerknijcie do PS1.
Dzisiaj będzie krótko, a nawet bardzo krótko.Powinienem się już przyzwyczaić, że w internecie można publikować różne informacje, zarówno prawdziwe, jak i te wyssana z palca. Mądre i głupie. Rzeczowe i konkretne, jak i banialuki.Jednak wciąż są rzeczy, które mnie zadziwiają.
Po zamieszczeniu wpisu na F-LEX mam w zwyczaju zerknąć i zobaczyć, czy ktoś na ten sam lub podobny temat też coś pisał. Zrobiłem tak i wczoraj. Natknąłem się na ŚwiatObrazu i notkę zatytułowaną ?Fotograf w przepisach prawa autorskiego – rozliczenia podatkowe i ZUS?. Notka bardzo krótka, ale mnie już na wstępie ręce opadły. Chodzi o definicję twórcy. Oto i ona!

Pozwolę sobie nic więcej nie napisać i pozostawić Was z rozdziawioną buzią 😉
Update 30.05.12. PS1. ŚwiatObrazu poprawił się i teraz jest już zgodnie z art. 8 ust. 2 Ustawy. 🙂
Domniemywa się, że twórcą jest osoba, której nazwisko w tym charakterze uwidoczniono na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnianiem utworu.
Niby jedno słówko, a potrafi tyle zrobić zamieszania.
Mimo wszystko należy podkreślić, że nie jest to definicja twórcy. Art. 8 ust. 2 zawiera bowiem domniemanie prawne, że osoba podpisana pod dziełem jest twórcą tego dzieła.
Definicji pojęcia twórca szukajcie w notce pod jakże przewrotnym tytułem „Twórca”. 😉

Ostatnio coraz częściej tematy na F-LEX?a podsyłają sami czytelnicy, za co im w tym miejscu serdecznie dziękuję. Dzisiejszy temat podesłała Paulina i wiąże się on z Panem ?Push The Button?, o którym pisałem w
W Polsce zgodnie z prawem każdy utwór w rozumieniu Ustawy jest chroniony od chwili jego ustalenia (art. 1 ust. 3). W przypadku zdjęcia to w zasadzie chwila naciśnięcia przycisku migawki. Z tą też chwilą utwór zaczyna podlegać ochronie prawnej. Każde więc zachowanie osób trzecich (innych niż Ty twórca), niezgodne z Twoją wolą lub wykraczające poza ustawowe zezwolenia będzie mogło być surowo karane ;-). W USA jest tak samo, a w zasadzie prawie tak samo. Zdjęcie, jako utwór też zaczyna być chronione od chwili jego powstania, jest jedno małe ?ale?. To ?ale? nazywa się Urząd Ochrony Praw Autorskich. Zdjęcie jako utwór jest chronione od chwili powstania, jednak jeżeli będziesz chciał wystąpić na drogę prawną (czytaj iść do sądu), to najpierw będziesz musiał swoje zdjęcie zarejestrować w Urzędzie Ochrony Praw Autorskich. W zasadzie zarejestrować można w każdym czasie, jednak jeżeli zrobi się to po upływie 3 miesięcy od naruszenia prawa, to nie można liczyć na zwrot kosztów sądowych, jakie zostaną poniesione w związku z procesem, jak również nie dostaniesz zwrotu kosztów prawnika (uwaga: zerknij do PS). Jak widać przymusu rejestracji nie ma, ale jeśli będziesz chciał bronić swoich praw w sądzie, to i tak zmuszony jesteś zarejestrować utwór w Urzędzie. Ponadto okazuje się, że w przypadku zdjęć ?zarejestrowanych? przed naruszeniem odszkodowania są wyższe, niż w sytuacji późniejszej rejestracji (przynajmniej tak sugeruje Kenneth Kobr? w ?Fotografii prasowej?). Wygląda na to, że w zasadzie, aby bronić swoich praw autorskich trzeba je jednak zarejestrować. Mamy do czynienia więc z pewnym przymusem, swoistego rodzaju ?opłatą za ochronę?. Smaczek polega na tym, że jak podaje Photo District News urząd chce podnieść znacznie ceny rejestracji praw autorskich (jak widać urzędnicy wszędzie lubią być karmieni przez obywateli). W sumie to nie nasz kłopot, ale ciekawostka warta poświęcenia kilku linijek na F-LEX. Ściągę na temat copyright w USA możesz znaleźć
Więcej na ten temat znajdziecie w
Zdjęcia umieszczane w Internecie są łakomym kąskiem nie tylko u nas. Okazuje się, że