Bartek wrzucił taki oto temat, pisząc do mnie e-mail tej treści:
?Autorskie prawa majątkowe wygasają 70 lat od dnia pierwszego rozpowszechnienia – ok.
Poza moim dziadkiem, wszystkie osoby na zdjęciu nie żyją. Nie sądzę też, by dziadek pamiętał, kto był autorem zdjęcia, skoro miał na nim około 5 lat.
Przyjmijmy więc, że autor nieznany. Pytanie tyczy się czegoś innego – co z wizerunkiem osób? Jeśli, by żyły, to mogę sobie ot tak po 70 latach rozpowszechniać stare zdjęcie? Skoro wszyscy (poza moim nieśmiertelnym dziadkiem) nie żyją, to mogę sobie tak rozpowszechniać utwór? Wiadomo, że zgody widocznych osób nie mam. Jak to jest z tak starymi zdjęciami??
Uważny czytelnik, który ?wgryzł? się w blog, zapewne sam umiałby odpowiedzieć na pytanie Bartka. Ponad rok temu popełniłem dwa wpisy, które w zasadzie zawierają wyczerpujące odpowiedzi na postawione wyżej pytania. W tekście ?Szanujmy wspomnienia? omawiałem kwestię wygaśnięcia praw majątkowych do utworu, natomiast w ?Jak zostać prezydentem? sprawy wizerunku po śmierci.
Dzisiaj będzie krótka historia o ochronie prawnej fotografii w Polsce w XX i XXI wieku. Od uzyskania niepodległości w 1918 r. mieliśmy , jak dotąd 3 ustawy regulujące sferę praw autorskich:
- ustawa z dnia 29 marca 1926 r. o prawie autorskim (tj. z 1935 r. Dz.U. nr 360, poz. 260)
- ustawa z dnia 10 lipca 1952 r. o prawie autorskim (Dz.U. nr 34, poz. 234 z późn. zm)
- ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. z 2006 Dz.U. nr 90, poz. 631 z późn. zm.)
Ustawa z 1926 r. zdjęcia uznawała za przedmiot praw autorskich m.in. ?Dzieła z zakresu wszystkich sztuk graficznych i plastycznych: rysunkowe, malarskie, rytownicze, litograficzne, rzeźbiarskie, grawerskie, architektoniczne, dzieła sztuki zdobniczej, stosowanej do rzemiosł i przemysłu, bez względu na ich rodzaj, rozmiary i wartość materjału, zdjęcia fotograficzne lub otrzymane w podobny do fotografji sposób, ilustracje naukowe, mapy i inne pomoce naukowe. W tem wszystkiem korzystają z ochrony zarówno wykonanie ostateczne, jak prowadzące do niego szkice, rysunki, plany, modele, projekty.?


Dzisiaj krótko. Wczoraj jeden z internautów podesłał mi postanowienie prokuratury w G. w sprawie o czyn z art. 116 ust. 1 i 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Jest weekend, mnie również należy się odpoczynek od paragrafów. Sprawa ciekawa z punktu widzenia szkoleniowego, więc pewnie będzie jako case study, który trzeba będzie rozłożyć na czynniki pierwsze, ale nie dzisiaj. Dzisiaj chciałbym podzielić się z Wami pewnym wyimkiem z uzasadnienia. Prokurator w uzasadnieniu postanowienia o umorzeniu dochodzenia pisze: 
Pytanie jest proste, a ileż implikuje zagadnień prawnych dotyczących fotografowania (a dokładniej praw autorskich). Oj sporo, sporo. A to kwestia samej umowy, czy ma dotyczyć przeniesienia majątkowych praw autorskich, czy też tylko udzielenia licencji (a w ogóle co to jest licencja?). A jak licencja, to jaka? Na jakich polach eksploatacyjnych zamawiający będzie mógł korzystać z nabytych praw itp., itd. Już widzę jak niejeden czytelnik łapie się za głowę, krzywi i myśli? gadanie. ?Mam zlecenie, ba nawet podpisaną umowę (to że wzór z internetu i do innego typu zlecenia – nieważne), idę na imprezę, robię zdjęcia, kilka odbitek, reszta na płytce. Klienci zadowoleni, w kieszeni parę groszy, wszystko gra. Po co więc mi jakieś dodatkowe dyrdymały prawne?. Odpowiadam. Ano np. po to, żebyś wiedział Drogi Czytelniku, iż para młodych pozwalając Ci na publikację zdjęć weselnych robi to zazwyczaj bez uprawnień. Chyba że ma zgodę wszystkich gości, ale nie wierzę, żeby kogokolwiek się pytali o zgodę na publikację. Zleceniodawca nie ma prawa do wyrażenia zgody na publikację wizerunku gości weselnych. Gość może mieć pretensje. Jeżeli jest to mąż oficjalnie przebywający na zagranicznej delegacji, to nawet uzasadnione ;-).