Ostatnio, jak pisałem o zakazie fotografowania obiektów ważnych dla bezpieczeństwa lub obronności państwa, to jego zakres był ujęty bardzo szeroko, a sama regulacja budziła uzasadnione wątpliwości. Brzmienie przepisu wprowadzającego zakaz fotografowania było na tyle nieprecyzyjne, że fotograf, turysta albo kierowca z kamerką samochodową mogli poczuć się jak bohaterowie taniego thrillera szpiegowskiego.
Od 12 sierpnia 2025 r. sytuacja wygląda inaczej. Nie dlatego, że ustawodawca zrezygnował z zakazu fotografowania. Zakaz nadal istnieje, ale został wyraźnie zawężony.
Najważniejsza zmiana polega na tym, że zakaz fotografowania nie obejmuje już co do zasady obiektów infrastruktury krytycznej, mostów, wiaduktów, dworców, elektrowni czy innych obiektów, które ktoś uznał za szczególnie ważne dla bezpieczeństwa lub obronności państwa. Obecnie art. 616a ustawy o obronie Ojczyzny dotyczy obiektów zajmowanych przez jednostki wojskowe lub służby specjalne, jeżeli zostały oznaczone znakiem zakazu fotografowania.
Art. 616a ust. 1 — sedno zmiany:
Zakaz nie dotyczy już obiektów szczególnie ważnych dla bezpieczeństwa lub obronności państwa, obiektów resortu obrony narodowej oraz obiektów infrastruktury krytycznej, lecz obiektów zajmowanych przez jednostki wojskowe lub służby specjalne, jeżeli zostały oznaczone znakiem zakazu fotografowania.
To istotna różnica. Wcześniej zakres zakazu był znacznie szerszy. Teraz został ograniczony do znacznie węższej kategorii obiektów. Nadal jednak nie oznacza to, że można zignorować tabliczkę z zakazem fotografowania. Pamiętajmy, że sama tabliczka jednak nie przesądza jeszcze o obowiązywaniu zakazu.
Aby zakaz rzeczywiście działał, muszą być spełnione co najmniej trzy warunki:
- obiekt musi być zajmowany przez jednostkę wojskową albo służbę specjalną,
- obiekt musi być oznaczony znakiem zakazu fotografowania,
- znak musi być umieszczony w sposób i w miejscu zapewniającym jego widoczność dla osób postronnych.
Jeżeli więc sąsiad powiesi sobie na garażu tabliczkę „zakaz fotografowania”, to nadal może co najwyżej poprawić sobie samopoczucie. Taka tabliczka nie tworzy zakazu wynikającego z ustawy o obronie Ojczyzny. Podobnie sama tabliczka nie wystarczy, aby wprowadzić zakaz, jeżeli zostanie umieszczona na obiekcie innym niż wskazany w aktualnym art. 616a.
Ustawodawca określił też wyjątki, których wcześniej bardzo brakowało. Zakaz nie dotyczy m.in. obrazu stanowiącego jedynie szczegół całości, w szczególności takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza lub obraz zarejestrowany podczas przemieszczania się pojazdu. To ważna zmiana, bo wcześniejsze brzmienie przepisów mogło prowadzić do absurdalnych wniosków, m.in. w przypadku rejestratorów samochodowych. Zmiana ta nie oznacza jednak, że wystarczy włączyć silnik, aby wszystko było dozwolone. Czym innym jest przypadkowy fragment kadru zarejestrowany podczas przejazdu, a czym innym celowe filmowanie oznaczonego obiektu z samochodu zaparkowanego pod ogrodzeniem. Przepisy są łagodniejsze, ale nie zniknęły.
Podobnie jest z dronem. Jeżeli obiekt wojskowy lub obiekt służb specjalnych jest oznaczony zakazem, a fotografowanie, filmowanie albo przesyłanie danych obrazu dotyczy właśnie tego obiektu, to trudno zasłaniać się tym, że kamera była w powietrzu, a nie w ręku. Ustawa nie ogranicza zakazu do fotografowania jedynie „z chodnika”.
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną zmianę. Aktualny przepis mówi nie tylko o fotografowaniu, filmowaniu albo utrwalaniu obrazu w inny sposób, ale również o przesyłaniu danych obrazu. To sformułowanie może mieć znaczenie przy transmisjach na żywo, kamerach przekazujących obraz, dronach, monitoringu albo automatycznym wysyłaniu materiału do chmury.
Łagodniej wygląda również kwestia kary. Z art. 683a ust. 1 ustawy o obronie Ojczyzny „wypadł” areszt. Obecnie za naruszenie zakazu grozi grzywna. To dobra zmiana, bo grożenie aresztem fotografowi, który zrobił zdjęcie oznaczonego obiektu, było rozwiązaniem rażąco nieproporcjonalnym.
Nie zniknął jednak problem przepadku. Nadal trzeba pamiętać, że w razie popełnienia wykroczenia sąd może orzec przepadek przedmiotów pochodzących z wykroczenia oraz służących do jego popełnienia, choćby nie stanowiły własności sprawcy. W praktyce chodzi więc nie tylko o zdjęcie lub film, ale potencjalnie także o aparat, telefon, kamerę, kartę pamięci, czy też drona. Na szczęście „może” nie oznacza „musi”. W przypadku przepadku nadal znaczenie powinny mieć zdrowy rozsądek oraz zasada proporcjonalności. Zabranie aparatu wartego kilkanaście albo kilkadziesiąt tysięcy złotych za przypadkowe naruszenie zakazu byłoby reakcją skrajnie niewspółmierną. Cała nadzieja, że sądy będą o tym pamiętać częściej niż ustawodawca.
Czy jest dobrze? Jest zdecydowanie lepiej. Ustawodawca wycofał się z najbardziej problematycznego, zbyt szerokiego ujęcia zakazu i usunął część absurdów, które wynikały z pierwotnego brzmienia przepisów.
Dziś zasadniczo wiadomo, czego nie należy fotografować: oznaczonych obiektów zajmowanych przez jednostki wojskowe albo służby specjalne. Dla fotografa, filmowca, czy operatora drona to zasadnicza różnica. Nie oznacza to pełnej swobody, ale granice zakazu są obecnie dużo bardziej zrozumiałe. Co ważne, zakaz nie jest bezwzględny, bo ustawa przewiduje możliwość uzyskania zezwolenia.
W poprzedniej wersji regulacja sprawiała wrażenie, jakby ktoś chciał rozwiązać za pomocą tabliczki problem szpiegostwa. Po zmianach wygląda to rozsądniej. I dobrze, bo w przypadku odpowiedzialności karnej fotograf powinien wiedzieć, czego robić mu nie wolno.
PS. Jeżeli widzisz tabliczkę zakazu fotografowania na obiekcie wojskowym albo obiekcie służb specjalnych, najbezpieczniej jest nie robić zdjęć, nie filmować i nie prowadzić transmisji. Jeżeli tabliczka wisi na garażu sąsiada, sytuacja prawna jest zupełnie inna. Z pewnością jednak poprawia ego użytkownika garażu. 🙂

2 komentarze
[…] Uwaga: ten wpis ma charakter archiwalny i opisuje stan prawny sprzed 12 sierpnia 2025 r. Po tej dacie zakaz fotografowania został istotnie zmieniony. Aktualne omówienie znajdziesz tutaj: Zakaz fotografowania po zmianach. […]
Piszesz o możliwości uzyskania zezwolenia. Może formalnie istnieje taka możliwość, ale realnie nie ma najmniejszych szans.
Obsługuję jedną inwestycję w pobliżu zaplecza Rejonowego Zarządu Infrastruktury. Tam co najwyżej czasem jakaś ciężarówka wojskowa wjeżdża, nie ma sprzętu wojskowego. Próbowałem jedynie dogadać się w sprawie robienia zdjęć w drugim kierunku (z drona), bez naruszania przestrzeni powietrznej obiektu. O ile z ochroną obiektu dało się porozmawiać to już nic nie mogli, wysłali mnie do siedziby RZI. Tam nie dało się przejść nawet przez ochronę, telefonicznie nie da się połączyć z nikim decyzyjnym, a na maile nie odpowiadają.