Prawie piętnaście lat temu pisałem na F-LEX o osobliwym pomyśle władz jednej z toskańskich gmin. W 2011 r. radni San Quirico d’Orcia postanowili wziąć pod kontrolę fotografowanie miejscowych krajobrazów. Jeżeli ktoś zamierzał wykonać zdjęcia w celach komercyjnych lub reklamowych, powinien wcześniej wystąpić do gminy o zezwolenie. W regulaminie znalazło się nawet zastrzeżenie „Copyright” dotyczące gminnych pejzaży. Wyglądało na to, że lokalni radni postanowili objąć ochroną prawnoautorską nie tylko zabytki, ale również wzgórza, pola i cyprysy. Więcej o tym można przeczytać w moim wpisie „Toscana nostra”. Minęło niemal piętnaście lat. Wzgórza nadal stoją, cyprysy rosną, a urzędnicza pomysłowość ma się równie dobrze. Okazuje się bowiem, że regulamin San Quirico d’Orcia nie trafił do lamusa. Co więcej, podobne rozwiązania wprowadzono również w innych toskańskich gminach.
prawo autorskie
8 lipca 2011 r. pojawił się pierwszy wpis na F-LEX. Nie miał być żadnym wielkim wstępniakiem, więc może i teraz nie ma potrzeby robić wielkiego jubileuszowego przemówienia. Od tamtego dnia minęło jednak 15 lat. W fotografii to niemal epoka. Zmieniły się aparaty, telefony, karty pamięci, programy do obróbki, Internet, media społecznościowe, drony, chmura, automatyka i sztuczna inteligencja. Zdjęcie można dziś zrobić, obrobić i opublikować szybciej, niż kiedyś zdążyło się zgrać pliki z karty na komputer.
Nie zmieniło się natomiast jedno. Fotografowie nadal pytają o to samo: co wolno fotografować, kiedy potrzebna jest zgoda, kto ma prawa do zdjęcia i czy ktoś może zażądać jego usunięcia.
Fotografujesz psa w parku. Pies patrzy prosto w obiektyw, światło jest idealne, kadr dopracowany. Publikujesz zdjęcie w internecie. Po pewnym czasie odzywa się właściciel: „To mój pies. Nie wyrażałem zgody na publikację”.
Takie sytuacje zdarzają się przy fotografii ulicznej, spacerach, wystawach, zawodach, plenerach i zwykłych zdjęciach z parku. Właściciel rozpoznaje psa i ma poczucie, że fotografia dotyczy także jego. Czasem prosi o usunięcie zdjęcia, niekiedy żąda tego kategorycznie, a innym razem powołuje się na „wizerunek psa”.
Tylko czy prawo w ogóle zna takie pojęcie? Pisałem już o tym krótko w starszym wpisie o publikacji zdjęć zwierząt. Krótka odpowiedź brzmi: zasadniczo nie. Jeżeli na zdjęciu jest wyłącznie pies, zgoda właściciela nie jest potrzebna na gruncie przepisów o wizerunku.
Ostatnio, jak pisałem o zakazie fotografowania obiektów ważnych dla bezpieczeństwa lub obronności państwa, to jego zakres był ujęty bardzo szeroko, a sama regulacja budziła uzasadnione wątpliwości. Brzmienie przepisu wprowadzającego zakaz fotografowania było na tyle nieprecyzyjne, że fotograf, turysta albo kierowca z kamerką samochodową mogli poczuć się jak bohaterowie taniego thrillera szpiegowskiego.
Od 12 sierpnia 2025 r. sytuacja wygląda inaczej. Nie dlatego, że ustawodawca zrezygnował z zakazu fotografowania. Zakaz nadal istnieje, ale został wyraźnie zawężony.
Na samo pytanie, kiedy zdjęcie jest utworem, nie zawsze da się prosto odpowiedzieć. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy między fotografem a finalnym obrazem pojawia się sztuczna inteligencja, czyli AI, automatyczna obróbka, dron, GoPro, fotopułapka albo tryb seryjny.
Pod wpisem „Czy każde zdjęcie jest utworem?” Piotr poruszył w komentarzu dwie kwestie, które stały się kanwą tego tekstu.
Co w sytuacji, gdy:
- człowiek zrobił zdjęcie, ale potem zostało ono „w pełni edytowane przez AI”;
- obraz został wygenerowany przez AI, a człowiek go później poprawił?
Fotografujesz wydarzenie, koncert, ulicę, bieg miejski albo spotkanie firmowe. W kadrze pojawiają się ludzie. Czasem są głównym tematem zdjęcia, czasem tylko elementem sceny. Potem pojawia się proste pytanie: czy mogę to zdjęcie opublikować?
Odpowiedź rzadko brzmi po prostu „tak” albo „nie”. W praktyce trzeba sprawdzić dwie rzeczy: prawo do wizerunku i ochronę danych osobowych, czyli RODO. To dwa różne tematy, które często się przenikają.
Szanowni,
to już dwa lata, jak na blogu nie pojawił się żaden nowy wpis. Jeżeli tu jeszcze zaglądacie, to zapewne wiecie, że wszystkie wcześniejsze treści nadal są opublikowane, domena opłacona, a blog ma się dobrze. Nie zniknęły treści na blogu, tak jak i nie zniknął ich autor.
Przez ostatnie dwa lata wiele się działo także w dziedzinie prawa autorskiego, tak więc zapewne tematów nie powinno nam braknąć. Gorzej może być jednak z czasem, aby im się bliżej przyjrzeć i opisać. Tak czy siak blog istnieje i w założeniach nadal ma być kontynuowany. Nie mogę jednak zagwarantować, że z taką intensywnością wpisów jak wcześniej. Koniec z przynudzaniem, czas coś napisać na temat prawa autorskiego.
Już niedługo wejdą w życie przepisy ustawy z dnia 11 września 2015 r. o zmianie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy o grach hazardowych, zwanej dużą nowelizacją prawa autorskiego. Prezydent podpisał ustawę w dniu 5 października 2015, co oznacza, że zmiany wejdą w życie po upływie miesiąca od dnia ogłoszenia (data Dziennika Ustaw), z wyjątkiem art. 1 pkt 19, 21, 24 i 25, które wchodzą w życie z dniem 1 stycznia 2016 r.
W lutym na blogu była ?flauta? i za wiele się nie działo, co było skutkiem wielu obowiązków służbowych i krótkiego urlopu autora. Obiecuję, że to się zmieni. Oczywiście do następnego ?zapalenia płuc? w pracy i urlopu. 🙂 Dzisiaj kilka słów o planowanych zmianach dotyczących odpowiedzialności karnej za rozpowszechnianie cudzych utworów. O obecnie obowiązujących zasadach pisałem w notatce ?Rozpowszechnianie cudzego utworu?.
Obecnie przepis art. 116 Ustawy brzmi następująco:
?Art. 116. 1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w ust. 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
3. Jeżeli sprawca uczynił sobie z popełniania przestępstwa określonego w ust. 1 stałe źródło dochodu albo działalność przestępną, określoną w ust. 1, organizuje lub nią kieruje, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.
4. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.?
Dzisiaj fotograficzna część Internetu żyje sprawą makaka i jego selfie. Różne źródła podają troszkę odmienny stan faktyczny. Z tekstu zamieszczonego na TVN24 wynika, że specyficzne selfie powstało w sytuacji, gdy małpa zabrała fotografowi aparat i się nim bawiła. Gazeta.pl twierdzi natomiast, że fotograf dał małpie aparat. Angielski Mirror pisze jednak, że małpa zabrała aparat.
Ktoś zapyta, czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Ano właśnie ma. Trzy lata temu w tekście „Autoportret” poruszałem kwestię autorstwa zdjęcia zrobionego przez osobę trzecią, której rola ograniczała się jedynie do naciśnięcia spustu migawki. Wtedy też powstało pojęcie „Pan Push the Button”. W rzeczy samej mój wpis odnosił się do człowieka, ale nie ma przeszkód, aby w rolę „Pana Push The Button” wcielił się sympatyczny czarny makak.
Na początek krótkie przypomnienie regulacji prawnych.
