Dzisiaj praktyczna powtórka z dwóch pojęć ustawowych, które mają istotne znaczenie dla fotografa. Mowa będzie o utworze zależnym i integralności utworu w praktyce. Teoretycznym rozważaniom dotyczącym utworu zależnego był poświęcony m.in. wpis „Inspiracja czy utwór zależny?”, czy „Ludzie listy piszą?”, natomiast integralności „Integralność, czyli rzecz o manipulacji?”. Pomysł na wpis powstał w wyniku oglądania zdjęć w jednej z galerii internetowych i dyskusji z autorem o zdjęciu. Oryginalne zdjęcia, którymi się dzisiaj posłużę, nie są moje, udostępnił mi je Andrzej Gąsiorowski. Poniżej oryginalne zdjęcie, jakie otrzymałem od autora. Jedyną rzeczą, którą zrobiłem, było jego przeskalowanie dla celów bloga.
Twórca
Uwaga! Na końcu wpisu znajdziecie update z 01.05.2013
David Noton już poinformował i przeprosił za to, że będzie ?znakował? wszystkie swoje publikowane zdjęcia w obawie przed uznaniem ich za utwory osierocone.
Z informacji jakie pojawiają się w Internecie wynika, że w Wielkiej Brytanii prowadzone są prace w parlamencie nad zmianą regulacji w zakresie utworów osieroconych, które to regulacje mogłyby doprowadzić do uznania nieoznaczonej fotografii za utwór osierocony. Za chwilkę może się okazać, że jest to nie tylko problem Notona, czy poddanych Jej Królewskiej Mości. Prace legislacyjne w Londynie są bowiem skutkiem prawodawstwa europejskiego (w dniu 25 października 2012 r. została przyjęta dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/28/UE w sprawie niektórych dozwolonych sposobów korzystania z utworów osieroconych (Dz.U.UE.L.2012.299.5)). Państwa członkowskie (czytaj także Polska) są zobowiązane do wdrożenia nowych przepisów do ustawodawstwa krajowego w terminie do dnia 29 października 2014 r.
Swego czasu na F-lex popełniłem wpis dotyczący oznaczania zdjęć w celu uzyskania ochrony prawnej. Wpis ten odnosił się jednak do stanu prawnego wynikającego z ustawy z dnia 10 lipca 1952 r. o prawie autorskim. Obecna Ustawa (z 1994 r.) nie nakłada na twórcę żadnego warunku formalnego, od którego uzależniona byłaby ochrona prawna. I to niezależnie od tego, z jakim utworem mamy do czynienia. Ochronie podlega każdy utwór od chwili ustalenia, chociażby miał postać nieukończoną. Na wszelki wypadek pozwolę sobie jednak przypomnieć treść art. 1. ust. 4 Ustawy.
Art. 1. ust. 4. Ochrona przysługuje twórcy niezależnie od spełnienia jakichkolwiek formalności.
Na forum DFV powróciła dyskusja na temat plagiatu. Pierwszy zauważalny problem polega na złym postawieniu tezy będącej jednocześnie tematem wątku ? ?Granice plagiatu?. Przyjęcie za prawdziwe takiego stwierdzenia sugerowałoby, że istnieje jakiś punkt odniesienia, po którego przekroczeniu plagiat przestaje być plagiatem. Sprawę trzeba by chyba odwrócić i zapytać o granice inspiracji. W którym momencie zdjęcie (utwór) przestaje być utworem inspirowanym przez inne zdjęcie, a staje się plagiatem?
Kwestie plagiatu wracają na blog dosyć często. W sumie nic dziwnego skoro jest to problem występujący w rzeczywistości, a przy okazji bardzo trudny do rozstrzygnięcia. Do tej pory kwestie plagiatu opisywane były przez pryzmat odpowiedzialności karnej. Dzisiaj proponuję podejść do tej kwestii od strony cywilistycznej. Będzie więc bez znamion przestępstwa, winy umyślnej czy kary pozbawienia wolności, za to pojawiają się? biegli. Żaden sąd nie jest w stanie ocenić jednoznacznie, czy doszło do popełnienia plagiatu, bez pomocy specjalistów w sytuacji, gdy nie jest to plagiat jawny i całościowy. W wyroku z dnia 20 maja 1983 r. Sąd Najwyższy (sygn. akt I CR 92/83) uznał, że plagiat może występować w formie plagiatu jawnego bądź ukrytego, jak również plagiatu całościowego lub częściowego. Przypadek ?niko? to zapewne plagiat jawny, jak i całościowy, albowiem osoba trzecia przypisała sobie autorstwo zdjęć ?niko?. To akurat była prosta zero-jedynkowa zagadka. W innych sytuacjach zaczynają się schody. Największe schody występują w przypadku znalezienia odpowiedzi na pytanie, gdzie kończy się inspiracja, a zaczyna plagiat?
Po ostatnim wpisie pozostał pewien niedosyt. Po przejrzeniu wpisów na F-LEX uznałem, że nawet uważny czytelnik, nie znajdzie wprost odpowiedzi na pytanie, jak zdefiniowane jest pojęcie twórcy. Ustawodawca nie zdefiniował wprost tego pojęcia. Może i dobrze, bo nie wiadomo co by ostatecznie z tego wyszło. Próbując zdefiniować pojęcie twórcy należy wyjść od definicji utworu, a nie od treści art. 8 Ustawy (na tym opierała się próba zdefiniowania w analizie opublikowanej w ŚwiecieObrazu).
Art. 1. 1. Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór).
Update 30.05.12 – Zerknijcie do PS1.
Dzisiaj będzie krótko, a nawet bardzo krótko.Powinienem się już przyzwyczaić, że w internecie można publikować różne informacje, zarówno prawdziwe, jak i te wyssana z palca. Mądre i głupie. Rzeczowe i konkretne, jak i banialuki.Jednak wciąż są rzeczy, które mnie zadziwiają.
Po zamieszczeniu wpisu na F-LEX mam w zwyczaju zerknąć i zobaczyć, czy ktoś na ten sam lub podobny temat też coś pisał. Zrobiłem tak i wczoraj. Natknąłem się na ŚwiatObrazu i notkę zatytułowaną ?Fotograf w przepisach prawa autorskiego – rozliczenia podatkowe i ZUS?. Notka bardzo krótka, ale mnie już na wstępie ręce opadły. Chodzi o definicję twórcy. Oto i ona!

Pozwolę sobie nic więcej nie napisać i pozostawić Was z rozdziawioną buzią 😉
Update 30.05.12. PS1. ŚwiatObrazu poprawił się i teraz jest już zgodnie z art. 8 ust. 2 Ustawy. 🙂
Domniemywa się, że twórcą jest osoba, której nazwisko w tym charakterze uwidoczniono na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnianiem utworu.
Niby jedno słówko, a potrafi tyle zrobić zamieszania.
Mimo wszystko należy podkreślić, że nie jest to definicja twórcy. Art. 8 ust. 2 zawiera bowiem domniemanie prawne, że osoba podpisana pod dziełem jest twórcą tego dzieła.
Definicji pojęcia twórca szukajcie w notce pod jakże przewrotnym tytułem „Twórca”. 😉
Update 23.05.12. Zerknijcie do PS2.
Update 22.05.12. Zerknijcie do PS1.
Ostatnio coraz częściej tematy na F-LEX?a podsyłają sami czytelnicy, za co im w tym miejscu serdecznie dziękuję. Dzisiejszy temat podesłała Paulina i wiąże się on z Panem ?Push The Button?, o którym pisałem w ?Autoportrecie?.
Paulina uczestniczyła w warsztatach fotograficznych (zaprzyjaźniony redaktor z DFV prosił, aby od razu na wstępie napisać, że to nie były ichnie warsztaty ? w tym momencie jego wola została spełniona 😉 ). Po warsztatach zaczęły się pewne schody. Może najprościej będzie, jak przytoczę fragment e-maila, jaki otrzymałem.
Ostatnio powrócił na F-LEX temat naruszania osobistych praw autorskich. W ?(c) dar_wro? było o oznaczenie fotografii imieniem i nazwiskiem lub pseudonimem, a w ?Integralność, czyli rzecz o manipulacji? o prawie do integralności zdjęcia. W zasadzie można uznać, że podstawowe kwestie dotyczące osobistych praw autorskich mamy omówione. Częściowo omawiana była również odpowiedzialność karna. W ?True story, czyli rzecz o plagiacie? było o odpowiedzialności karnej za plagiat, czyli za przywłaszczenie sobie autorstwa albo wprowadzenia w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania. A czy inne naruszenia osobistych praw autorskich mogą spowodować kłopoty z prawem karnym? Mogą, mogą. Zerknijcie do art. 115 ust.2 i 3.
Art. 115. 1. Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.
2. Tej samej karze podlega, kto rozpowszechnia bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie albo publicznie zniekształca taki utwór, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie.
3. Kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w inny sposób niż określony w ust. 1 lub ust. 2 narusza cudze prawa autorskie lub prawa pokrewne określone w art. 16, art. 17, art. 18, art. 19 ust. 1, art. 191, art. 86, art. 94 ust. 4 lub art. 97, albo nie wykonuje obowiązków określonych w art. 193 ust. 2, art. 20 ust. 1-4, art. 40 ust. 1 lub ust. 2 podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Istota przestępstw określonych w ustępie 2 polega albo na rozpowszechnianiu utworu (zdjęcia mającego charakter utworu) z pominięciem nazwiska lub pseudonimu (odniesienie do art. 16 pkt 2 Ustawy), albo na publicznym zniekształcaniu utworu-zdjęcia (znamię przedmiotowe przestępstwa odwołujące się do prawa do integralności utworu). Należy uznać, że zniekształcenie utworu, to m.in. zmiana jego treści lub formy, w wyniku czego dochodzi do bezprawnego naruszenia jego integralności. Ważna uwaga! Samo zniekształcenie utworu, nie jest jednak karalne. Musi ono mieć miejsce publicznie. Wiele osób myli pojęcie ?publicznie? z pojęciem ?miejsce publiczne?. Miejsce publiczne, to miejsce dostępne dla nieograniczonego kręgu podmiotów. ?Publicznie? oznacza natomiast działanie, które może być spostrzeżone przez większą, bliżej nieokreśloną liczbę osób. Nie musi wcale ono odbywać się w miejscu publicznym.
Działanie „publicznie” zachodzi wówczas, gdy bądź ze względu na miejsce działania, bądź ze względu na okoliczności i sposób działania sprawcy jego zachowanie się jest lub może być dostępne (dostrzegalne) dla nieokreślonej liczby osób, przy czym sprawca mając świadomość tej możliwości co najmniej się na to godzi (Uchwała Sądu Najwyższego, sygn. akt VI KZP 26/73).
W przypadku przestępstwa określonego w ust. 3 istotne znaczenie ma to, aby sprawca działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowych. Brak takiego celu, to brak jednego ze znamion przestępstwa, czyli nie miało ono miejsca.
Tak jak w przypadku plagiatu, przestępstwa określone w ust. 2 i 3 można popełnić tylko umyślnie. Nie będę na blogu roztrząsał dokładnie strony podmiotowej (czy każdy z wariantów przestępstwa można popełnić jedynie z zamiarem bezpośrednim, czy również ewentualnym), bo musiałbym przejść na język dla fotografa kompletnie niezrozumiały. A nie mam zamiaru zniechęcać Was do odwiedzania F-LEX?a. 🙂 Ważne jest to, żeby po przeczytaniu dzisiejszego wpisu każdy był świadom, że może problemami związanymi z naruszeniem osobistych praw autorskich zainteresować organy ścigania. Wystarczy złożyć stosowne zawiadomienie o prawdopodobieństwie popełnienia przestępstwa. Od 6 lat przestępstwa określone w art. 115 Ustawy ścigane są z urzędu, wcześniej były ścigane z oskarżenia publicznego, ale na wniosek pokrzywdzonego. Oznacza to, że obecnie czytający ten tekst może złożyć zawiadomienie odnośnie naruszenia nie tylko swoich praw, ale także np. praw kolegi, czy wuja. Wcale nie musi być sam pokrzywdzonym.
Poprzednio wspominałem, że posiadacz lustrzanki może stać się nie tylko twórcą, ale również producentem. Producent, to brzmi nawet lepiej niż twórca. 🙂 A wszystko przez fakt, że coraz to więcej lustrzanek ma opcję rejestracji zarówno obrazu jak i dźwięku (czyli po prostu opcję filmowania). Dzisiaj o kolejnych prawach pokrewnych – prawie do fonogramu i prawie do wideogramu. Ustawa rozróżnia dwa pojęcia: fonogram i wideogram. Fonogramem jest pierwsze utrwalenie warstwy dźwiękowej wykonania utworu albo innych zjawisk akustycznych (art. 94 ust. 1). Natomiast wideogramem jest pierwsze utrwalenie sekwencji ruchomych obrazów, z dźwiękiem lub bez, niezależnie od tego, czy stanowi ono utwór audiowizualny (art. 94 ust. 2). Jak widać do powstania jednego z nich wystarczy rzeczywiście lustrzanka z opcją nagrywania dźwięku lub dźwięku i obrazu. Ustawa nie rozstrzyga wprost, kto jest producentem. Zawiera jednak domniemanie, że jest nim osoba, pod której nazwiskiem lub firmą (nazwą) fonogram lub wideogram został po raz pierwszy sporządzony. Czyli bez dwóch zdań będziesz to Ty. Oczywiście nie zawsze, bo jeżeli robisz to w ramach swoich obowiązków pracowniczych, to producentem będzie pracodawca.
A to się uwzięli. Z nudów kreują do oceny stany faktyczne i różne podwarianty wariantów, żądając rozstrzygnięcia, kto jest autorem zdjęcia, w takim a takim stanie faktycznym. W opisanych przypadkach (tych z linków) nie można oczywiście wykluczać współautorstwa, o którym było w notce zatytułowanej „Współsprawstwo”. Widać, że temat ?Autoportretu? z pewnością będzie wracał w dyskusjach, także na F-LEX, jak bumerang. Nie dam się jednak wciągnąć w polemikę, bo do niczego ona nie doprowadzi. Gdy rzeczywiście dojdzie do sporu, niech rozstrzygają to sądy! Będziemy mieli konkretny stan faktyczny, konkretne dzieło i konkretne żądania skłóconych gentlemanów o ustalenie, kto jest twórcą. Przypomnę jednak konkluzje z ?Autoportretu?:
?Korzystając z Pana ?Push The Button? nie powinniśmy mieć wątpliwości co do autorstwa w przypadku fotografii pejzażowej, architektury, portretów. W zasadzie wszędzie tam gdzie mamy do czynienia ze zdjęciami statycznymi. W przypadku zdjęć dynamicznych (fotografia sportowa lub reportaż) mogą powstać pewne wątpliwości, bo przecież w takim wypadku nie jest najważniejsza głębia ostrości, czy ekspozycja, a bardziej moment naciśnięcia spustu migawki powodujący zamrożenie akcji, która ?robi zdjęcie?.?
Należałoby przywołać również fragment uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego (sygn. akt III CKN 1096/00), który stwierdził, że ?za twórczość w rozumieniu art. 1 ust. 1 Pr.aut. można uznać w dziedzinie fotografii artystycznej świadomy wybór momentu fotografowania, punktu widzenia, kompozycji obrazu (kadrowania), oświetlenia, ustalenia głębi, ostrości i perspektywy, zastosowania efektów specjalnych oraz zabiegi zmierzające do nadania fotografii określonego charakteru, elementy te bowiem nadają fotografii indywidualne piętno, konieczne dla uznania istnienia utworu w rozumieniu Prawa autorskiego. (?) Fakt, że w takiej sytuacji ktoś inny jest autorem dzieła fotografowanego nie wyklucza możliwości uznania za współautora powstałego fotogramu wykonawcy zdjęcia fotograficznego dzieła. Jednakże, jak w każdym innym przypadku twórczości, konieczne jest wykazanie istnienia wkładu twórczego i indywidualnego wykonawcy fotografii w powstanie końcowego dzieła.?
W ?Sukces ma wielu ojców? Piotr oczywiście przerysował sytuację ze Sławkiem. Sławek zainspirował innych. Podpowiedział, gdzie można zrobić fajne zdjęcie. Nie decydował jednak o kadrze, parametrach, głębi ostrości itp., itd. Biegający Jurek jest natomiast przykładem osoby, która przy tworzeniu obiektu fotograficznego wykonuje tylko czynności techniczne (sygn. akt III CKN 1096/00). W przypadku Ewy możemy mieć do czynienia z przypadkiem opisanym w ?Ludzie listy piszą?.
Przy okazji pozdrawiam serdecznie całą ekipę Marokańczyków (tych których znam i tych, których mam nadzieję poznać w przyszłości). 🙂
