Test Nikona V2. Wrocławski rynek widok z wieży kościoła św. Elżbiety

Subiektywnie o V2

autor: dar_wro
3 komentarze

Przed wrocławskim plenerem, który był jednocześnie spotkaniem czytelników DFV z częścią redakcji, większości Wam znanej z mojego bloga jako „Szturchaniec fotograficzny”, na F-LEXowej stronie FB „wyzwałem na pojedynek” Nikona V2. Byłem bardzo ciekawy mojego spotkania z V2. Miała to być moja druga próba oswojenia się z bezlusterkowcem Nikona. W zeszłym roku w Pradze testowałem Nikona V1. Moje subiektywne odczucia opisałem we wpisie „Nikon V1”, niestety Nikon V1 nie chwycił mnie za serce. W szranki w walce o moje serce Nikon V2 stanął z Fuji X20. Nie oczekujcie jednak wojny na pixele, szumy i winiety. Poniżej dzielę się swoimi jakże zresztą subiektywnym, odczuciem.

Wrocław, niedziela 4 sierpnia 2013 r., godzina ok. 11:00. Dostałem do ręki bialutkiego Nikona V2 z obiektywem 10-30 mm 3.5-5.6 VR. Pierwsze wrażenie na randce jest bardzo ważne i często może zaważyć na dalszych losach związku. O ile można różnie oceniać design i ekstrawagancko skonstruowaną lampę błyskową (w końcu de gustibus non disputandum est), o tyle wrażenie trzymania w ręku plastikowej mydelniczki pozwala już na wstępie nastawić się negatywnie do V2. Pod tym względem Fuji X20 wygrywa w przedbiegach z Nikonem. Zresztą zobaczcie sami.

Wszystkie aparaty Nikona z średniej i wyższej półki są „made in Japan” ewentualnie z Tajlandii. V2 jest produkowany w Chinach. Czyżby sam Nikon nie do końca wierzył w swojego bezlusterkowca? Jako, że Nikon Polska hojnie zaopatrzył nas na plener w swoje aparaty, do wsparcia V2 wziąłem Coolpixa A (nowy kompakt Nikona z matryca AP-C). W przeciwieństwie do V2, nowy Coolpix robi bardzo dobre wrażenie. Cięższy niż „mydelniczka V2”, metalowy, ładny design. No i widać, że Nikonowi „zależy”, bo na tabliczce znamionowej mamy napis „made in Japan”.

Menu V2 jest o wiele bardziej czytelne niż w V1, jednak wciąż nie jest intuicyjne, a mała ilość guzików na obudowie powoduje, że większość nastawów nadal robi się z pozycji menu. Nowy Coolpix A pod względem menu jest inny. Każdemu Nikoniarzowi, który zajrzy do coolpixowgo menu, zaraz pojawi się na twarzy uśmiech. Przywita go menu dobrze znane mu z lustrzanek Nikona. Wszystko na swoim miejscu, jak w porządnej lustrzance. No i ma więcej funkcji ustawianych przyciskami i pokrętłami (niestety nie zawsze są one intuicyjne). Ile ja się naszukałem w menu, jak zmienić pomiar światła i gdzie go ukryto. Fuji X20 pod tym względem bije oba aparaty Nikona na głowę. W zasadzie wszystko co fotograf potrzebuje do szczęścia w X20 znajduje się na obudowie. Oba Nikony (także plastikowa chińszczyzna) posiadają za to lepszy wyświetlacz LCD. Tu widać znaczną przepaść pomiędzy Nikonem a X20. Duży punkt dla Nikona.

Wszystkie trzy aparaty mają tryby PSAM ustawiane pokrętłem znajdującym się na górnej części obudowy. W nowym V2 pokrętło jednak jest mało wytrzymałe, bo po godzinie zabawy aparatem wzięło i … odpadło.Rozumiem, że to był egzemplarz testowy, ale mimo wszystko to wielki ZONK. Nikon V2 nie jest tani, z obiektywem 10-30 mm sprzedawany jest w przedziale cenowym 3.600 – 4.300 PLN. Za taką cenę można wymagać lepszej jakości. No cóż napis „made ich China” widocznie nie zobowiązuje tak, jak „made in Japan”.

Oczywiście ktoś może mi zarzucić, że popełniłem błąd metodologiczny „porównując” aparat będący kompaktem (X20), z bezlusterkowcem (V2) i kompaktem z matrycą AP-C (Coolpix A). Ale jak na wstępie napisałem, tu nie chodzi o laboratoryjny test i porównania, ale o moje wrażenia z obsługi tych aparatów. Mimo, że od lat fotografuję lustrzankami Nikona, to do bezlusterkowca tej marki nadal nie jestem przekonany. Żeby była jasność. To nie jest tak, że V2 nie można robić zdjęć. Oczywiście można i mogą być one świetne, jednak trzeba się więcej „napracować” używając V2.

Jak mówią do trzech razy sztuka. Może kolejne spotkanie z następnym bezlusterkowcem Nikona spowoduje, że mnie zauroczy.. Na razie jestem na nie i mam nadzieję, że Święty Nikon mi to wybaczy. 😉

Poniżej kilka zdjęć z Nikona V2.

3 komentarze
0

Może Ci się również spodobać

3 komentarze

ania 9 sierpnia 2013 - 20:38

Darek z całego tekstu najbardziej podobało mi się : ” W nowym V2 pokrętło jednak jest mało wytrzymałe, bo po godzinie zabawy aparatem wzięło i … odpadło.” ubawiłam się do łez , nigdy nie widziałam , żeby coś odpadło od apratu…a od Canona tym bardziej :)))) :)>

Odpowiedz
dar_wro 9 sierpnia 2013 - 20:54

Jak widać na zdjęciu (niestety nieostrym) można wyprodukować bubel nawet pod firmą eN 😉

Odpowiedz
ania 9 sierpnia 2013 - 21:52

no tak , no tak…

Odpowiedz

Napisz komentarz

Strona korzysta z cookies. Mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza. Możesz oczywiście tą funkcję wyłączyć w swojej przeglądarce. Akceptuję Czytaj więcej

error: Uwaga: Treść jest chroniona !!